1 Podróż właśnie dziś ma swój początek…

Dziękuję za chęć odwiedzenia mojej jakże barwnej przestrzeni. Całość pomysłu na bloga powstała w dość dziwnym dla mnie okresie. Aktualnie pisana jest książka o tym samym tytule, która jest z pewnością bardziej spójna i szczegółowa.
Blog powstał w celach ujścia nadmiaru, pozyskania w głowie czasu na spokojne i przemyślane poprowadzenie wszystkich przez moją historię i przemyślenia zawarte w książce.
Dziś niestety tylko tyle, bo jest już późno, a nie chcę Was traktować niepoważnie pisząc nieprzytomnym po całym dniu pracy i biegania za tytułowym „szczęściem”.
A może raczej za półśrodkami, które do tego szczęścia drzwi mogą uchylić.
No i to właśnie cały ja, nigdy się nie zamknę. Zapraszam więc do wielu przemyśleń, cytatów, może motywacji.  Do chwytania życia razem ze mną, nauki upadku, a co ważne dobrego wstawania po nim.
Nabierajcie chęci życia.

„Trzeba żyć bez względu na to, ile razy runęło niebo.” — D.H. Lawrence

post

86 „… po rozstania i powroty… „

Czas leci nieubłaganie. Próbowałem tu powrócić wiele razy, ale zawsze coś mi przeszkodziło. Na telefonie nie pamiętałem hasła, brak mi było pomysłów, brak czasu. Wiele się zmienia, wiele jest do powiedzenia.

W pierwszej kolejności. Ostatni post 12 grudnia, co oznacza, że był to początek „czelendżu” 200 dni bez alkoholu. Oznacza to, że nie pisałem ponad pół roku, bo zakończyłem go sukcesem gdzieś w połowie czerwca. Co do pytania, jak się żyje jako abstynent, czy nie pije w sylwestra? Całkiem spoko, po jakimś czasie piwo bezalkoholowe smakuje normalnie, a do innych trunków jakoś nie ciągnie człowieka. Na pewno spada waga, nie podjada się tyle i nie ma ani kaców, ani depresji po piciu przez kilka dni… Oprócz tego alkohol w pewnych ilościach daje więcej dobrego niż złego.

Po zamknięciu biznesów, poszukiwaniach drogi gdzie mógłbym odpocząć, zwolnić, zrobić sobie wakacje, wreszcie nastał nowy porządek. Jeżdżę z punktu do punktu taksówką i gadam, a to akurat i lubię i nie mogę powstrzymać. Poznaje ludzi, spędzam czas i zarabiam. Może nie jest to zajęcie dające wiele wyzwań, ale daje się wyciszyć, uspokoić i wprowadzić w pewną prostotę egzystencji. Może w środku myślę o różnych nowych projektach jakie mógłbym zrealizować, ale nic na siłę. Na spokojnie.

Skoro już po takim czasie wróciłem, to myślę, że ten powrót nie jest na marne, mam kilka tematów które można by poruszyć. Kilka przemyśleń którymi pewnie się podzielę, a co najważniejsze bagaż myśli które terapeutycznie gdzieś zrzucić trzeba. Mam nadzieję, że zdążyliście ode mnie odpocząć, bo uderzam znów i nie zamierzam dać wytchnienia 🙂

Owocnego dnia!

„Czemu zawsze wracasz,skoro nie masz zamiaru zostać?
Bo nawet jeśli odchodzisz,nigdy nie odchodzisz do końca.”

Brodi Ashton

pexels-photo-1749057.jpeg
Photo by P C on Pexels.com

85 Szaleństwem jest robić w kółko to samo i oczekiwać innych rezultatów.

Często spotykam się z niesłychaną wiarą ludzi w zmiany. Tym razem będzie inaczej. Wywołuje to mój uśmiech, bo temat który poruszam dotyczy wielu rzeczy, a nawet aspektów życia. Nie jest to związane tylko z ludźmi, ani tylko z naszymi poczynaniami.

Z założenia, jeśli ktoś raz w biedzie i gorszym momencie nas zostawił samemu sobie to naiwnością jest liczyć, że tym razem będzie inaczej. Bo niby czemu ma być inaczej. Jest wiele osób które ochoczo będą przy kimś komu idzie świetnie, wszystko jest ok, a one same widzą w tym pewną inwestycje w której dopatrują się pewnego rodzaju zysków. Gdy tylko statek zaczął by tonąć, są pierwsi do opuszczenia go i zostawienia znajomego, partnera czy przyjaciela samemu sobie. Zabawna sprawa, że przypomną sobie o takiej osobie jak będzie już dobrze, a z takimi osobami raczej nie powinniśmy marnować swojego cennego czasu.

To samo tyczy się biznesu. Jeśli zrobiliśmy coś raz i nie wyszło, to kolejna próba tym samym sposobem i w tych samych okolicznościach ociera się o głupotę. Tu jednak możemy coś w swoim pomyśle zmienić, spróbować inaczej i dopatrywać się zmiany efektów na lepsze lub gorsze. Z ludźmi sytuacja ma się już inaczej. Jeśli ktoś raz cię oszukał, zapewne spróbuje ponownie i samemu sobie warto zadać pytanie: Czy mam czas na ryzykowanie kolejną negatywną sytuacją? Przeanalizować na ile taka osoba jest niezastąpiona, albo czy to więzy krwi nie pozwalają nam usunąć jej ze swojego życia. Zmiennych jest wiele, ale zasada jedna. W zdecydowanej większości przypadków, w tych samych okolicznościach możemy się spodziewać identycznych efektów ponownie.

Owocnego dnia!

„Kiedy staje się oczywiste, że cele nie mogą zostać osiągnięte, nie dostosowuj celów, dostosuj działania.”

Konfucjusz

mountains nature arrow guide
Photo by Jens Johnsson on Pexels.com

84 Ludzie i życie, które tak szybko przemija.

Dziś jadąc załatwiać sprawy, jak zwykle gdy włączą się przemyślenia o ludziach których już ze mną nie ma. Zaczynam przeliczać i wspominać osoby które w moim wieku, młodszym pare lat, bądź starszym opuściły ten świat na zawsze. W moim mniemaniu sporo za wcześnie. Wszyscy żyjemy szybko, nie rzadko umieramy młodo.

W takim momencie znów zdaję sobie sprawę jak wiele osób z mojego grona opuściło ten świat młodo. Świat stawia przed nami wiele przeszkód, a zarazem tak wiele głupot, że często nie zdajemy sobie sprawy jak niewiele trzeba by zmienić swój stan istnienia. Dlaczego stan istnienia? W moim przekonaniu nikt z Nas nie odchodzi w nicość, ta energia gdzieś w około krąży. W energii, ale także w Naszej pamięci.

Mam 30 lat, a ludzi którzy mnie opuścili na zawsze nie zliczę na rękach. Czy to nie straszne, że tak wielu z Nas ginie szybciej niż Jezus? Życie jest kruche, a nie wiem jednego. Czy bardziej boli mnie wizja nagłej utraty tego życia, czy fakt, że czasem wydaje mi się, że nie wykorzystuje go w stu procentach.

Kruchość życia może przerażać, ale pociesza to, że posiadam takie miejsce w swojej głowie, w swojej energii, gdzie wszyscy zawsze będą istnieć. Nic nie jest na darmo i nie dzieje się bez przyczyny. Nawet gdy często tego nie rozumiemy, siła i świadomość w Nas wzrasta.

Owocnego dnia!

„Liczy się każda chwila, którą można spędzić z bliskimi – póki jeszcze są tutaj. Za chwilę będzie za późno. Tak mało czasu zostało. Za mało, za mało czasu, żeby z każdym porozmawiać, żeby odpowiedzieć na całą tę miłość, żeby ogarnąć wszystkie te potrzeby, żeby zadbać o każdego, kto tego potrzebuje…”

Małgorzata Musierowicz

„Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny.„

Wisława Szymborska

silhouette of graves
Photo by Micael Widell on Pexels.com

83 Ludzie… gdzie w nich kultura i empatia.

Ostatnio naszły mnie rozważania na temat naszych pięknych mieszkańców ziemi. Co nacja to jakieś cechy, ale czemu część z nas tak często ociera się o chamstwo? Zero kultury, bałagan w sklepach, jakby nic oprócz nich nie istniało. Hindusi którzy u siebie zrobili rzeki plastiku, u nas czasem zaczynają robić rewolucje bałaganem. Nie winie, tacy są, ale czemu tak wiele osób nie potrafi się dostosować. Część Polskich nowobogackich którzy zachowują się jak burżuazja, naświnią jak plebs, a i w restauracji nie dość, że zachowują się strasznie to jeszcze napiwki znikome. Sam za mniejszy rachunek daje większe.

Niestety świat idzie w bardzo dziwną stronę. Zdaje sobie sprawę, że wiele z tego niezrozumienia to różnice kulturowe. Głośni Chińczycy, albo Ukraińcy jedni lepsi, drudzy gorsi. Jednak niezależnie od kraju, płci czy wyznania wszędzie pojawia się czynnik ludzki który często sprawia, że mam wrażenie, że żyje w dziczy. W świecie bez zasad, kultury i empatii.

Czasem zwykłe proszę, przepraszam, dziękuje. Czasem szacunek do czyjejś pracy. Czy tak wiele wymagam od istot myślących jakimi bez wątpienia powinniśmy być? Biegnąc swoją drogą do szczęścia cały czas mam marzenia. Takie o świecie idealnym, albo choć bliskim ideału, gdzie ludzkość będzie jednak stanowiła elitę zachowań dobrych. Nie ma czystego dobra, ale są nasze wybory. Marzę by w tych wyborach widzieć nie tylko siebie, a również innych.

Owocnego dnia!

photography of person walking on road
Photo by Leo Cardelli on Pexels.com

82 Uber, pomysł na zarobek czy nie?

Biznes zawsze niósł za sobą wiele stresu, a ostatnie zmiany co pięć minut nie dawały wypoczynku. Brak pomysłu na kolejne ruchy, topniejące fundusze, pogłębiające się przez to problemy.

Myśl była jedna, zamiast siedzieć i czekać, zarabiaj. Lubię jeździć autem, dlatego postanowiłem sprawdzić jak będę się w tym czuł. Uber wymaga trochę mniej niż Taxi, ale po czasie stwierdzam, że również dużo mniej daje.

Aktualnie spełniłem wszystkie warunki do Taxi, bo jazda z ludźmi to coś co rzeczywiście może dawać radość. Niestety sam Uber jako opcja zarobku w moim subiektywnym zdaniu bliżej jest wyzysku. Pomijam kwestie legalności większości przewoźników, bo byłem chyba jednym z nielicznych który zwracał uwagę na psychotesty i spełnianie wszelkich warunków przewozu które są nie do końca jasne. Jednak kwoty mimo, że dla klienta tanie, dla mnie nie wystarczające na minimalne życie.

Mimo stawek niższych niż wszelkie Taxi, prowizje dla firmy są ponad dwukrotnie wyższe. Pytanie, czy człowiek chce zarobić, przy okazji proponując konkurencyjne ceny, czy żyć poniżej godności pracując prawie za darmo. Proponując lepsze auto, sprawa w ogóle mija się z celem. Biorąc auto z gotową licencją, ceny jak na te stawki są horrendalne.

Nie przedłużając wypowiedzi, nie polecam tak pięknej i reklamowanej współpracy, bo nikt z nas nie chce być chyba robotnikiem innych, a warunki powinny być uczciwe i zapewniające zysk wszystkim.  Nie jestem przeciwnikiem takich przewozów, ale uważam, że dla samej osoby wykonującej przewozy jest to wielce krzywdzące.

Owocnego dnia!

„Każdy z nas, w taki czy inny sposób, zbiera bawełnę dla białego pana.”

James Lee Burke

uber smartphone iphone app
Photo by freestocks.org on Pexels.com

81 Pociąg, nowy dzień, kierunek Warszawa.

Dawno nie jechałem pociągiem i przyznać muszę, że dziś trafiłem w nowy świat. Trochę się zmieniło pod względem standardu tego środka transportu.

A więc wstaje nowy dzień, weekend nie przebiegł lekko, pomysły się tłoczą więc biorę zajęcie które da zarobić ale nie będzie eksploatowało mnie jak firma. Chwila oddechu i może więcej czasu na pracę nad sobą i twórczość. Z tej racji dziś stolica, miasto Warszawa tak nie lubiące się z moim rodzinnym miastem Łódź. Podobno Łódź się albo kocha, albo nienawidzi, a ja w to miasto wrosłem.

Tak więc w tym krótkim poście, życzcie mi powodzenia w podróży i szczęścia w dniu. Dziś chwilę Warszawa, ale szybko potem powrót do miejsca gdzie jest dom.

Owocnego dnia!

„Więc kocham twą „urodę złą”,
Jak matkę niedobrą – dziecię,
Kocham twych ulic szarzyznę mdłą,
Najdroższe miasto na świecie!

Zaszwargotanych zaułków twych
Kurz, zaduch, błoto i gwary
Piękniejsze są mi niż stolic szych
I niż paryskie bulwary!

Śmieszność twa łzami przyprósza mi wzrok,
Martwota okien twych ślepych
I czarnych ulic handlarski tłok,
I uszargany twój przepych.”

Julian Tuwim, „Łódź”

water spraying into the air from fountain
Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

80 Biznes wymaga ofiar i ran, może czas na odpoczynek?

W mojej podróży przez życie, tytułowej Drodze do szczęścia można się było nie raz pogubić. Ostatnio zawirowania biznesowe, raz jedno, raz drugie. Spółka z restauracją okazująca się pomyłką, bo nie da się z każdym współpracować, tym bardziej będąc idealistą. Poszukując jakiegoś idealnego miejsca gdzie człowiek będzie się spełniał i nie będzie narażony na jednostki toksyczne.

Nie wchodząc dalej w temat biznesu i jego plusów i minusów, czekając na zwroty powoli szukam zajęcia które da odpocząć. Może jakiejś rozwojowej pracy, kilku sposobów na zarobek, zmiany perspektywy. Gdy jesteśmy zablokowani w jednej pozycji, tracimy szerszą perspektywę i punkt widzenia na całą sytuację. Może będę miał więcej czasu na rozwój, ćwiczenia przy blogu i ruszenie dalej z książką. Nie mniej ją się piszę o wiele trudniej niż bloga, bo tam rozważania idą głębiej.

Szukam pomysłów na życie, a chyba jeszcze w pełni nie odnalazłem swojego powołania. Wiadomo lubię tu pisać, daje to ujście części myśli i rozważań. Niby kilka prostych zdań, zawsze około dwustu znaków, ale jest to jakaś notatka dla mnie i ujście pewnych myśli. Na przestrzeni ostatniego czasu dokonałem tylu przeróżnych zmian, że wielu patrzy na mnie jak na skoczka i wariata, ale czasem myślę, że może to dobrze. Może to właśnie jest znak, że robię coś co nie do końca jest szablonowe. Zobaczymy co pokaże czas.

Owocnego dnia!

„Spróbuj nie opierać się zmianom, które napotykasz na swojej drodze. Zamiast tego daj się ponieść życiu. I nie martw się, że wywraca się ono czasem do góry nogami. Skąd wiesz, że ta strona, do której się przyzwyczaiłeś, jest lepsza od tej, która cię czeka?

Elif Şafak

choices decision doors doorway
Photo by Pixabay on Pexels.com

79 Ratujcie mnie, wpadam w świadomy alkoholizm.

Tytuł może zaskakujący, może brzmiący jak wołanie o pomoc, ale nie do końca tak jest. Temat postu ma swoją genezę w dołku, przy whisky i muzyce i został stworzony na początku września. To już prawie dwa miesiące, mogłem do niego wrócić, ale przyznam się, że nie wiedziałem jak się za to zabrać.

Mój ojciec zanim zmarł miał spore problemy alkoholowe dlatego też krytycznie podchodzę do siebie w tym temacie. To nie jest tak, że mam nieświadome ciągi na kilka dni. Jednak to, że tak nie jest nie oznacza, że można być w tym wobec siebie bezkrytycznym. W ostatnich miesiącach albo nie piłem w ogóle, albo często. Może nie do nieprzytomności, ale często zdarzało się piwko, kilka piwek, drink co któryś dzień lub codzień.

Teraz mam cały tydzień bez grama alkoholu, bo łapałem się, że po prostu popijam piwko bo tak, z przyzwyczajenia. Wiadomo od dawna, że przy stresie alkohol rozluźnia, lecz w dłuższej perspektywie tak się nie da. Część ostatnich postów powstało przy piwku i nie wiem czy to było widać, ale tak jak na początku jest rozwojowo, tak później następuje stagnacja. Nie chcę tu pisać rozprawy na ten temat jak to wpływa, jak i o dobrych i złych tego stronach.

Prawda jest jedna, podjąłem takie, a nie inne rozważania i staram się dojść do jakiegoś sensownego wniosku. Czy wyobrażam sobie życie bez alkoholu? Jeszcze nie. Czy nie mogę się zupełnie obejść bez niego, czy też się mu oprzeć? Też nie. Lecz gdy staje się on powoli nawykiem, myślę, że potrzeba pokazać sobie, że to nie jest za daleko. Podobno gdy raz upijemy się do utraty pamięci już w jakimś stopniu stajemy się alkoholikiem. Nie oceniam, dzielę się myślami.

Owocnego dnia!

„Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”

Charles Bukowski

„Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam.”

Bohumil Hrabal

person with food and beer
Photo by Artem Beliaikin on Pexels.com

78 Nierozłączny kompan… depresja.

Im dłużej ją wypieram i triumfuje zwycięstwo, tym bardziej oszukuje sam siebie. Tak, radzę sobie z tym wszystkim relatywnie dobrze, ale nie ucieknie się od tych uczuć. Czasem czuje jak mi ciężko, ale zapominam dlaczego. Skrajne uczucia weszły we mnie jak Venom i stały się częścią mnie. Nigdy pewnie się ich nie pozbędę. Chyba łatwiej mi było, jak nauczyłem się z nimi żyć, niż jak je zacząłem wypierać uważając, że wszystko minęło.

Wiecie, wielu spraw nie da się wykreślić. Depresja depresją, ale sfera uczuciowa, duchowa… gdy jesteś czuły na to wszystko to zawsze uderzy, a sojusz z tymi siłami chyba jest lepszy niż wojna. Ten post i poprzedni pisałem na początku września, mamy połowę października. Mam posty które mają tylko temat… tak boje się je opisać. Wiem, że moje uczucia i stan obciąża wiele osób. Wiele też u mnie się działo od czasu jak ostatni raz rozmawialiśmy.

Pojawiam się i znikam :), przepraszam za to zaniedbanie. Chyba jednak moja terapia w postaci bloga była ważna. Mimo, że nie dzieje się idealnie, to nie wiem skąd czuje, że to tylko chwila, czuje, że mam siłę i będzie lepiej. To straszne mieć dość i wiedzieć, że jest się tym człowiekiem który ostatecznie się nie podda. Czy stoi za tym siła czy strach? Nie wiem i chyba nie będę oceniał. Jedno jest pewne, można być orędownikiem szczerości z samym sobą i nieświadomie się oszukiwać. Życie to praca nad samym sobą na cały etat i do ostatniego tchnienia.

Owocnego dnia!

„Pragnienie zanegowania depresji własnej i cudzej jest w naszym społeczeństwie tak silne, że wielu ludzi uzna, że masz problem dopiero w chwili, gdy fruniesz z okna dziesiątego piętra.”

Elizabeth Wurtzel

silhouette of person standing near calm sea
Photo by Engin Akyurt on Pexels.com

77 Wiersze, moja odwieczna odpowiedź na rzeczywistość.

Od kiedy pamiętam i od kiedy potrafiłem pisać jakiekolwiek litery, zawsze coś zapisywałem. Zdobywając koleżanki czy przyjaciółki, a nawet jakiekolwiek znajomości. Jako osobnikowi wychowanemu przez matkę, łatwiej mi było łapać kontakt z kobietami, często starszymi mniej lub więcej. Jednak zawsze w sytuacjach nerwowych kryzysowych wypowiedzi które pisałem, wszystko co chciałem przekazać. To wszystko łatwiej przychodziło wierszem. Pisałem wiersze do wielu osób, to kłamstwo, że do kobiety zawsze musi być miłosny. Niestety SMS był limitowany, a gadu gadu nie zawsze dostępne, więc po czasie myśli było o wiele więcej do przekazania niż dziś.

Nawet dziś spotykam się z tym, że czuję mocną ulgę gdy mogę rym za rymem przekazać co mi siedzi w głowie. Napisałem tysiące wierszy, wiele poszło do ludzi, wiele zgubiłem. Nigdy nie przykładam do nich wagi bo rymowanie przychodzi mi łatwo. Z minuty na minutę, piszę jak oszalały i składam rymy, które mają powiedzieć to, czego ja sam wprost nie potrafię. Tak ciężko jest się gubić w sobie.

Wiersze pisałem jak było mi smutno. Jak było mi wesoło również. A szczególnie co nie zdziwi, jak kochałem. Często czas wygasza iskrę i uczucia. Ludzie wygaszają kreatywność, a dorosłość przynosi miał. Dlatego Piotruś Pan nie chciał dorosnąć? Pewnie tak. Życie bez uczuć to nie życie.

Owocnego dnia!

„Poeta to taki, co umie w ładny sposób być nieszczęśliwy.”

Stanisław Lem

close up photo of book pages
Photo by Ravi Kant on Pexels.com