1 Podróż właśnie dziś ma swój początek…

Dziękuję za chęć odwiedzenia mojej jakże barwnej przestrzeni. Całość pomysłu na bloga powstała w dość dziwnym dla mnie okresie. Aktualnie pisana jest książka o tym samym tytule, która jest z pewnością bardziej spójna i szczegółowa.
Blog powstał w celach ujścia nadmiaru, pozyskania w głowie czasu na spokojne i przemyślane poprowadzenie wszystkich przez moją historię i przemyślenia zawarte w książce.
Dziś niestety tylko tyle, bo jest już późno, a nie chcę Was traktować niepoważnie pisząc nieprzytomnym po całym dniu pracy i biegania za tytułowym „szczęściem”.
A może raczej za półśrodkami, które do tego szczęścia drzwi mogą uchylić.
No i to właśnie cały ja, nigdy się nie zamknę. Zapraszam więc do wielu przemyśleń, cytatów, może motywacji.  Do chwytania życia razem ze mną, nauki upadku, a co ważne dobrego wstawania po nim.
Nabierajcie chęci życia.

„Trzeba żyć bez względu na to, ile razy runęło niebo.” — D.H. Lawrence

post

81 Pociąg, nowy dzień, kierunek Warszawa.

Dawno nie jechałem pociągiem i przyznać muszę, że dziś trafiłem w nowy świat. Trochę się zmieniło pod względem standardu tego środka transportu.

A więc wstaje nowy dzień, weekend nie przebiegł lekko, pomysły się tłoczą więc biorę zajęcie które da zarobić ale nie będzie eksploatowało mnie jak firma. Chwila oddechu i może więcej czasu na pracę nad sobą i twórczość. Z tej racji dziś stolica, miasto Warszawa tak nie lubiące się z moim rodzinnym miastem Łódź. Podobno Łódź się albo kocha, albo nienawidzi, a ja w to miasto wrosłem.

Tak więc w tym krótkim poście, życzcie mi powodzenia w podróży i szczęścia w dniu. Dziś chwilę Warszawa, ale szybko potem powrót do miejsca gdzie jest dom.

Owocnego dnia!

„Więc kocham twą „urodę złą”,
Jak matkę niedobrą – dziecię,
Kocham twych ulic szarzyznę mdłą,
Najdroższe miasto na świecie!

Zaszwargotanych zaułków twych
Kurz, zaduch, błoto i gwary
Piękniejsze są mi niż stolic szych
I niż paryskie bulwary!

Śmieszność twa łzami przyprósza mi wzrok,
Martwota okien twych ślepych
I czarnych ulic handlarski tłok,
I uszargany twój przepych.”

Julian Tuwim, „Łódź”

water spraying into the air from fountain
Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

80 Biznes wymaga ofiar i ran, może czas na odpoczynek?

W mojej podróży przez życie, tytułowej Drodze do szczęścia można się było nie raz pogubić. Ostatnio zawirowania biznesowe, raz jedno, raz drugie. Spółka z restauracją okazująca się pomyłką, bo nie da się z każdym współpracować, tym bardziej będąc idealistą. Poszukując jakiegoś idealnego miejsca gdzie człowiek będzie się spełniał i nie będzie narażony na jednostki toksyczne.

Nie wchodząc dalej w temat biznesu i jego plusów i minusów, czekając na zwroty powoli szukam zajęcia które da odpocząć. Może jakiejś rozwojowej pracy, kilku sposobów na zarobek, zmiany perspektywy. Gdy jesteśmy zablokowani w jednej pozycji, tracimy szerszą perspektywę i punkt widzenia na całą sytuację. Może będę miał więcej czasu na rozwój, ćwiczenia przy blogu i ruszenie dalej z książką. Nie mniej ją się piszę o wiele trudniej niż bloga, bo tam rozważania idą głębiej.

Szukam pomysłów na życie, a chyba jeszcze w pełni nie odnalazłem swojego powołania. Wiadomo lubię tu pisać, daje to ujście części myśli i rozważań. Niby kilka prostych zdań, zawsze około dwustu znaków, ale jest to jakaś notatka dla mnie i ujście pewnych myśli. Na przestrzeni ostatniego czasu dokonałem tylu przeróżnych zmian, że wielu patrzy na mnie jak na skoczka i wariata, ale czasem myślę, że może to dobrze. Może to właśnie jest znak, że robię coś co nie do końca jest szablonowe. Zobaczymy co pokaże czas.

Owocnego dnia!

„Spróbuj nie opierać się zmianom, które napotykasz na swojej drodze. Zamiast tego daj się ponieść życiu. I nie martw się, że wywraca się ono czasem do góry nogami. Skąd wiesz, że ta strona, do której się przyzwyczaiłeś, jest lepsza od tej, która cię czeka?

Elif Şafak

choices decision doors doorway
Photo by Pixabay on Pexels.com

79 Ratujcie mnie, wpadam w świadomy alkoholizm.

Tytuł może zaskakujący, może brzmiący jak wołanie o pomoc, ale nie do końca tak jest. Temat postu ma swoją genezę w dołku, przy whisky i muzyce i został stworzony na początku września. To już prawie dwa miesiące, mogłem do niego wrócić, ale przyznam się, że nie wiedziałem jak się za to zabrać.

Mój ojciec zanim zmarł miał spore problemy alkoholowe dlatego też krytycznie podchodzę do siebie w tym temacie. To nie jest tak, że mam nieświadome ciągi na kilka dni. Jednak to, że tak nie jest nie oznacza, że można być w tym wobec siebie bezkrytycznym. W ostatnich miesiącach albo nie piłem w ogóle, albo często. Może nie do nieprzytomności, ale często zdarzało się piwko, kilka piwek, drink co któryś dzień lub codzień.

Teraz mam cały tydzień bez grama alkoholu, bo łapałem się, że po prostu popijam piwko bo tak, z przyzwyczajenia. Wiadomo od dawna, że przy stresie alkohol rozluźnia, lecz w dłuższej perspektywie tak się nie da. Część ostatnich postów powstało przy piwku i nie wiem czy to było widać, ale tak jak na początku jest rozwojowo, tak później następuje stagnacja. Nie chcę tu pisać rozprawy na ten temat jak to wpływa, jak i o dobrych i złych tego stronach.

Prawda jest jedna, podjąłem takie, a nie inne rozważania i staram się dojść do jakiegoś sensownego wniosku. Czy wyobrażam sobie życie bez alkoholu? Jeszcze nie. Czy nie mogę się zupełnie obejść bez niego, czy też się mu oprzeć? Też nie. Lecz gdy staje się on powoli nawykiem, myślę, że potrzeba pokazać sobie, że to nie jest za daleko. Podobno gdy raz upijemy się do utraty pamięci już w jakimś stopniu stajemy się alkoholikiem. Nie oceniam, dzielę się myślami.

Owocnego dnia!

„Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”

Charles Bukowski

„Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam.”

Bohumil Hrabal

person with food and beer
Photo by Artem Beliaikin on Pexels.com

78 Nierozłączny kompan… depresja.

Im dłużej ją wypieram i triumfuje zwycięstwo, tym bardziej oszukuje sam siebie. Tak, radzę sobie z tym wszystkim relatywnie dobrze, ale nie ucieknie się od tych uczuć. Czasem czuje jak mi ciężko, ale zapominam dlaczego. Skrajne uczucia weszły we mnie jak Venom i stały się częścią mnie. Nigdy pewnie się ich nie pozbędę. Chyba łatwiej mi było, jak nauczyłem się z nimi żyć, niż jak je zacząłem wypierać uważając, że wszystko minęło.

Wiecie, wielu spraw nie da się wykreślić. Depresja depresją, ale sfera uczuciowa, duchowa… gdy jesteś czuły na to wszystko to zawsze uderzy, a sojusz z tymi siłami chyba jest lepszy niż wojna. Ten post i poprzedni pisałem na początku września, mamy połowę października. Mam posty które mają tylko temat… tak boje się je opisać. Wiem, że moje uczucia i stan obciąża wiele osób. Wiele też u mnie się działo od czasu jak ostatni raz rozmawialiśmy.

Pojawiam się i znikam :), przepraszam za to zaniedbanie. Chyba jednak moja terapia w postaci bloga była ważna. Mimo, że nie dzieje się idealnie, to nie wiem skąd czuje, że to tylko chwila, czuje, że mam siłę i będzie lepiej. To straszne mieć dość i wiedzieć, że jest się tym człowiekiem który ostatecznie się nie podda. Czy stoi za tym siła czy strach? Nie wiem i chyba nie będę oceniał. Jedno jest pewne, można być orędownikiem szczerości z samym sobą i nieświadomie się oszukiwać. Życie to praca nad samym sobą na cały etat i do ostatniego tchnienia.

Owocnego dnia!

„Pragnienie zanegowania depresji własnej i cudzej jest w naszym społeczeństwie tak silne, że wielu ludzi uzna, że masz problem dopiero w chwili, gdy fruniesz z okna dziesiątego piętra.”

Elizabeth Wurtzel

silhouette of person standing near calm sea
Photo by Engin Akyurt on Pexels.com

77 Wiersze, moja odwieczna odpowiedź na rzeczywistość.

Od kiedy pamiętam i od kiedy potrafiłem pisać jakiekolwiek litery, zawsze coś zapisywałem. Zdobywając koleżanki czy przyjaciółki, a nawet jakiekolwiek znajomości. Jako osobnikowi wychowanemu przez matkę, łatwiej mi było łapać kontakt z kobietami, często starszymi mniej lub więcej. Jednak zawsze w sytuacjach nerwowych kryzysowych wypowiedzi które pisałem, wszystko co chciałem przekazać. To wszystko łatwiej przychodziło wierszem. Pisałem wiersze do wielu osób, to kłamstwo, że do kobiety zawsze musi być miłosny. Niestety SMS był limitowany, a gadu gadu nie zawsze dostępne, więc po czasie myśli było o wiele więcej do przekazania niż dziś.

Nawet dziś spotykam się z tym, że czuję mocną ulgę gdy mogę rym za rymem przekazać co mi siedzi w głowie. Napisałem tysiące wierszy, wiele poszło do ludzi, wiele zgubiłem. Nigdy nie przykładam do nich wagi bo rymowanie przychodzi mi łatwo. Z minuty na minutę, piszę jak oszalały i składam rymy, które mają powiedzieć to, czego ja sam wprost nie potrafię. Tak ciężko jest się gubić w sobie.

Wiersze pisałem jak było mi smutno. Jak było mi wesoło również. A szczególnie co nie zdziwi, jak kochałem. Często czas wygasza iskrę i uczucia. Ludzie wygaszają kreatywność, a dorosłość przynosi miał. Dlatego Piotruś Pan nie chciał dorosnąć? Pewnie tak. Życie bez uczuć to nie życie.

Owocnego dnia!

„Poeta to taki, co umie w ładny sposób być nieszczęśliwy.”

Stanisław Lem

close up photo of book pages
Photo by Ravi Kant on Pexels.com

76 Miliony tematów, pomysłów, a brak realizacji…

Czas jaki mija, mija nieubłaganie. To już prawie miesiąc od czasu jak ostani raz byłem aktywny. Dużo się pozmieniało, ale brak weny by to opisać. Zapisałem wiele tematów w momentach lepszych i gorszych, lecz żaden nie doczekał się rozwinięcia. Mam taką pieprzoną sinusoidę odczuć i uczuć.

Każdy dzień przynosi coś nowego, wiele zmian u mnie o których pewnie w najbliższych postach opowiem. O ciemnej stronie moich odczuć również. Na ten moment piszę kolejny raz publikacje o wszystkim i zarazem o niczym. Im więcej się uczę, wiem, że mógłbym zrobić wszystko, tylekroć uruchamia się mój zagmatwany umysł. Straszne jest bycie tak pokręconym, a zarazem jest to takie ekscytujące. Od kiedy wsiadłem na rollercoaster życia, odtąd nie potrafię z niego zasiąść nawet jak wydaje mi się, że chce.

Jedno jest pewne, że coś muszę z tymi tematami zrobić, a myśli uwalniane nawet w formie tylko tematów muszą zostać uwolnione w szerszej formie prędzej czy później. Im dłużej czekam, tym więcej mam do opisania. Na szczęście myśl, że to moje notatki pozwala mi pisać to wszystko bez strachu o to czy trafi to w gust czytelników czy nie. Oczywiście cieszę się z każdej osoby która będzie miała chęć się z tym zapoznać i mnie wspierać swoją opinią czy słowem. Wiem jednak, że prawdziwa wartość to informacja dla mnie za jakiś czas co myślałem i miałem do wyrażenia jakiś czas wcześniej. Mniejszy, bądź większy.

Owocnego dnia!

„Życie jest komedią dla tych, którzy patrzą, a tragedią dla tych, którzy czują.”

Jonathan Swift

focus photo of yellow paper near trash can
Photo by Steve Johnson on Pexels.com

75 Brońmy się od oceniania innych, albowiem sami nie jesteśmy idealni.

Element życia który poruszam w temacie, zawsze wprawia mnie w zadziwienie. Wielu ludzi na naszym jakże pięknym świecie jest ekspertami od oceniania, od pouczania i krytykowania. Zdawałoby się, że to w szczególności przypadłość Polaków, ale tak nie jest. Cały świat jest pełen wyżej wymienionych ekspertów.

Z dnia na dzień widzę to coraz częściej, spotykam się z sytuacjami w obliczu których zwyczajnie odpadają mi ręce. Jednego dnia coś krytykują, drugiego robią to samo. Nazwać to hipokryzją to mało. Nie wiem czy to sprawa przekonania o swojej doskonałości i poczucia wyższości nad całym światem. Nie mniej jednak, uważam, że jeśli ktoś sam czegoś nie potrafi lub nie robi to jest ostatnią osobą która może uzurpować sobie prawo głosu w tym temacie. Tak samo gdy sprawa danej osoby w żadnym stopniu nie dotyczy.

Jednak w życiu bywa tak, że ludzie oceniają to co w jakimś stopniu jest związane z ich otoczeniem. Gorsza forma to ta w której dana rzecz nie jest z nimi związana, a po prostu czują wewnętrzną potrzebę poczucia się ekspertem od wszystkiego. Naprawdę, bójmy się ludzi wszechwiedzących, bo najpewniej oni doprowadzą nas prędzej czy później do klęski.

Kilka zdań podsumowania na koniec. Powstrzymajmy się od wypowiedzi w sprawach które nas nie dotyczą, bądź oceny kogoś kto coś robi gdy my nie kiwniemy nawet palcem. Nawet gdy bardzo nas do tego pcha nasza piękna natura, to opanujmy ją i zachowujmy się z szacunkiem do innych i ich pracy i zaangażowania którego już tak bardzo nie podzielamy.

Owocnego dnia!

„ Wszyscy jesteśmy hipokrytami, ale przyznając się do tego, znosimy się ponad własną hipokryzję, która przestaje być naszą wadą, tak jak dzieje się w przypadku ludzi, którzy ślepo wierzą we własną nieomylność. Przyznając się do swoich wad, uwalniasz się od nich, tak jak ja się uwolniłem. „

Marilyn Manson

blur close up focus gavel
Photo by Pixabay on Pexels.comh