1 Podróż właśnie dziś ma swój początek…

Dziękuję za chęć odwiedzenia mojej jakże barwnej przestrzeni. Całość pomysłu na bloga powstała w dość dziwnym dla mnie okresie. Aktualnie pisana jest książka o tym samym tytule, która jest z pewnością bardziej spójna i szczegółowa.
Blog powstał w celach ujścia nadmiaru, pozyskania w głowie czasu na spokojne i przemyślane poprowadzenie wszystkich przez moją historię i przemyślenia zawarte w książce.
Dziś niestety tylko tyle, bo jest już późno, a nie chcę Was traktować niepoważnie pisząc nieprzytomnym po całym dniu pracy i biegania za tytułowym „szczęściem”.
A może raczej za półśrodkami, które do tego szczęścia drzwi mogą uchylić.
No i to właśnie cały ja, nigdy się nie zamknę. Zapraszam więc do wielu przemyśleń, cytatów, może motywacji.  Do chwytania życia razem ze mną, nauki upadku, a co ważne dobrego wstawania po nim.
Nabierajcie chęci życia.

„Trzeba żyć bez względu na to, ile razy runęło niebo.” — D.H. Lawrence

post

Reklamy

21 Czas, oczekiwanie, cierpliwość.

Z zasady nie pisałem już dawno z telefonu, ale siedząc i czekając na rzęsy (nie moje) stwierdziłem, że przynajmniej zacznę.

Tak siedząc i myśląc, rozmawiając o planach. W mniejszym lub większym stopniu, powracamy do wniosków i porządkujemy mimo woli swoje plany. Cześć moich nowych planów, czy biznesów w tak zwanej wersji beta ma szansę ruszyć dopiero na początku następnego roku. Perspektywa podatków, finansowania, a nawet pozyskania środków metodą crowdfoundingową. To wszystko wymaga czasu.

Z czasem wiąże się oczywiście oczekiwanie, trzeba mieć cierpliwość, tworzyć okazje, próbować. Udoskonalać swój plan, sprawdzać możliwości, optymalizować pomysły. Gdy chcemy coś realizować, zawsze w głowie mamy ten efekt oczekiwany, niecierpliwi nas droga do efektów. Myślę, że warto nauczyć się kochać proces, odnaleźć się w nim i polubić te możliwości i starania. Te chwile niepewności. Ten proces tworzenia czegoś świetnego. Czas w którym czekamy na wzrost, zysk, efekt, rozwiązanie ważnej dla nas sprawy. Te emocje przy każdym schodku na schodach prowadzących do sukcesu w przedsięwzięciu. W tym krótkim poście zwracam uwagę jak ważnym elementem i częścią drogi bywa czekanie. Wraz z tym ciekawi mnie jak inni do tego podchodzą? Jak sobie z tym radzą? Jak widzą ten temat?

Dlatego życzmy sobie cierpliwości w dążeniu do wszelkich celów, biznesowych, życiowych czy noworocznych. W dążeniu do swojego szczęścia, do własnej usłanej różami drogi przez życie.

Owocnego dnia!

“ Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi. “

Antoine de Saint-Exupéry

clear glass with red sand grainer
Photo by Pixabay on Pexels.com

20 Strach, wyimaginowany wróg rozwoju.

Zaczynając od najważniejszego… Znów tempo zwolniło. Tytuł i pomysł na posta powstał pięć dni, a może i więcej temu. W momencie gdy powstawał post dziewiętnasty. Niestety jak zawsze może zdarzyć się gorszy okres za który przepraszam.

Przechodząc dalej do tematu mojego dzisiejszego posta. Czym jest owy strach? Czemu nazywam go wyimaginowanym wrogiem rozwoju? Dlaczego sugeruje, że on nie istnieje?
Jest na to kilka teorii. Część z guru uważa, że strach istnieje tylko dlatego, że zamiast żyć swoim życiem, żyjemy w swoich myślach. Bojąc się o to co może zdarzyć się jutro, boimy się o coś co dziś nie istnieje. Tak samo dzieje się z przeszłością. Skupiając się na tym nie myślimy o „tu i teraz”. Pochłania nas umysł składający się w większości z pamięci oraz wyobraźni.

Ważne by nie pozwolić by nasz wewnętrzny strach urósł tak bardzo, że mógłby kontrolować nasze procesy myślowe. Lęk sam w sobie nas nie zabije. Mógłby to zrobić gdyby urósł na tyle, że stanie się nie do zniesienia, wtedy może dojść nawet do samobójstwa. Dlatego też nie powinniśmy pozwalać mu w sobie rosnąć, ani też zamartwiać się rzeczami które nie mają faktycznie miejsca.
Ważne by wzmagać swoją świadomość, zaakceptować stare wypalone emocje takie jakie są. Nie da się ich pozbyć, jakbyśmy się nie starali. Tylko świadomość jest orężem.

Dochodzę do momentu który sam dla mnie jest lekcją i zagadką, do głębi umysłu, poszukiwania własnego ja. Do momentu w którym jeśli mnie rozumiesz, to zdajesz sobie sprawę jak ciężko jest wyzbyć się niektórych lęków. Gdy widzę jaką siłą jest dla mnie możliwość takiej kontroli umysłu, tak wielkiego poznania siebie. Zawsze mówiłem, że moja chęć rozwoju to nie tylko nauka i książki. To praca nad sobą, poznawanie siebie i nauka kontroli nad sobą. Dążenie do pewnej doskonałości, tak pięknej, a zarazem niebezpiecznej.

Spotkałem się z teorią, że gdyby postrzegać życie jako drogę do czegoś lepszego co ma się wydarzyć. Żadna porażka, żaden sukces nie wyda się dziwny, z każdego wyciągniemy coś dla siebie, bo przecież to część drogi.
Zatem, podobno nie ma najmniejszego znaczenia, co aktualnie dzieje się z naszym życiem, jeśli postrzegamy je jako schody do czegoś większego, większych możliwości.
Wtedy niezależnie od tego co się dzieje, w jakiej jesteśmy sytuacji… Jest ona zawsze użyteczna, zawsze na swój sposób piękna.

Przechodząc do podsumowania, strach istnieje, jest i będzie. Powód strachu nie zawsze się wydarzy, więc też nie pozwalajmy mu by nas blokował. Jeśli strachu nie ma, to przyjdzie. Dotknie tego, czego boimy się stracić. Jednak nigdy nie stracimy samych siebie, własnego ja, wewnętrznego ja. Jest nam często potrzebny by pobudzić nas do myślenia, do powrotu do swojej wewnętrznej świadomości. Nie dajmy się blokować przez to co nie istnieje w rzeczywistości, nie blokujmy sobie szansy na poszukiwanie rozwiązań.
Ja od zawsze mówię: „Kto się martwi na zapas, ten się martwi dwa razy.”, więc nie dajmy się zwariować światu.

Owocnego dnia!

„Niczego nie potrzebujesz do szczęścia,
ale do smutku zawsze czegoś potrzebujesz.”

Mooji

backlit clouds dawn dusk
Photo by Pixabay on Pexels.com

19 Ból, choroba, stan zdrowia, a rozwój.

Przez ostatnie perypetie ze zdrowiem niestety trochę wszystko zwolniło. Nawet teraz piszę jeszcze z lekkim bólem głowy, a w międzyczasie pojawił się nawet dentysta. Dentysta często pojawia się w momencie bólu, czyż nie? Zapracowani, zabiegani, nigdy nie mamy czasu na dbanie o siebie. To znaczy może nie chodzi mi o podstawową higienę, ale o np. badania profilaktyczne, regularne „naprawy” małych defektów ciała i organizmu.

Moje ostatnie wydarzenia nasunęły mi na głowę pewne wnioski. Praca pracą, rozwój rozwojem, ale pamiętajmy o przygotowaniu siebie do tego. Pamiętajmy, że aby ta maszyna działała sprawnie musi być naoliwiona. I zaoszczędzenie czasu na lekarzu może być złudne, bo w kulminacyjnym momencie będzie go trzeba poświecić o wiele więcej. To pokazuje jak ważne jest regularne dbanie o zdrowie, przygotowanie by zawsze być w jak najlepszej kondycji zdrowotnej. W końcu w aucie regularnie wymieniamy olej i wszystko co potrzebne by było sprawne.

Wniosek jest krótki i prosty, rozwój musi być kompletny. Musi być zaplanowany, nie zakłócony. Trzeba regularnie utrzymywać się w dobrej kondycji zdrowotnej, aby nigdy nie mieć żadnej niespodzianki. Nie da się pojechać zepsutym całkowicie samochodem, tak samo nie da się robić wielkich rzeczy, z bólem bądź chorobą leżąc w łóżku.
Na tych szybkich przemyśleniach, kończę nasze dziewiętnaste już spotkanie.

Pozdrawiam i życzę owocnego dnia!

” Uncja środków zapobiegawczych jest lepsza od tony środków leczniczych. „

Archibald Joseph Cronin

bright cardiac cardiology care
Photo by Pixabay on Pexels.com

18 Półśrodki, wytrwałość w biznesie, szukanie rozwiązań.

Temat długi, tajemniczy i ciekawy nawet dla mnie. Czemu ciekawy dla mnie?
Bo tak naprawdę sam do dziś nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi, mimo, że blog jako terapia strasznie pomaga mi w układaniu niektórych myśli. To czym się dzielę to tylko mała część tego co przetwarza się w mojej roztrzepanej głowie.

By ułatwić zrozumienie skróconego przeze mnie tematu. Półśrodkiem nazywam tu biznes, zajęcie bądź pracę która ma nas przybliżyć do oczekiwanego celu. Dać zarobić pieniądze na wkład w osiągnięcie wymarzonych efektów, bądź dać umiejętności, doświadczenie. Czas na szukanie rozwiązań, sposobów potrzebnych do realizacji celu.

W tym miejscu pojawia się moje pytanie, a może wątpliwość? Czy dobrze jest trwać w biznesie, bądź pracy która nie w pełni daje nam się realizować, a jest tylko półśrodkiem?
Niby mawiają, że jak człowiek będzie robił to co lubi z dużym zaangażowaniem to sukces ma w kieszeni, a co z drogą do tego sukcesu? Czy zawsze musi być usłana różami? Podobno nie. Podobno mamy wychodzić ze strefy komfortu, a robienie tylko tego co się lubi raczej tym nie jest…

Myślę, że warto ustalić środki, czas realizacji. Wiecie, coś co pozwoli określić kiedy dana rzecz ma się wydarzyć. Mój dzisiejszy plan jest prosty. Robię wyliczenia, narzucam terminy. Nie można pozwolić by sytuacja tymczasowa stała się życiem. By coś co ma być półśrodkiem, znalazło się w środku naszego prywatnego uniwersum. Zaczynam trochę rachunek sumienia bo reszta dnia to dla mnie monstrualne wyzwanie.

Czemu? Proste:
1. Osadzenie każdego celu w czasie.
2. Określenie potrzebnych środków.
3. Unormowanie dyscypliny i etyki pracy.
4. Alternatywne źródła finansowania.
5. Inwentaryzacja przedmiotów zbędnych.
6. Stworzenie katalizatora twórczości.
7. Zaplanowanie tygodnia pracy, powrót do szkoleń.

Czemu 7 punktów? Może zabawne, ale co jest szczęśliwsze niż „Lucky 7”. Siódemka jest cyfrą szczęśliwą. Dziś dzień zapowiada się ambitnie, mimo, że zaczął się ciężko. Pogoda i aura nie wspiera, a plan jeszcze chyba do mnie nie doszedł. Prawda jest jedna. Skoro go w ferworze walki napisałem, to nie wziął się znikąd.
Nie tracę więcej czasu, nie przedłużam też posta i biorę się za pracę. Trzymajcie za mnie kciuki bo to kolejny dzień walki o lepsze jutro. A każdy dzień jest nowym momentem i szansą, a wy co z nim zrobicie?

Owocnego dnia!

” Jeśli nie ustalasz celów dla siebie, jesteś skazany na pracowanie przy osiąganiu celów kogoś innego. „

” Jedyne co trzeba zrobić to zająć miejsce w kolejce sukcesu i nie dać się z niej wypchnąć. „

Brian Tracy

white ipad
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

17 Dostrzeżenie zmian w postrzeganiu perspektyw.

Dziś jadąc autem zauważyłem pewną rzecz. Mimo wszystkich kosztów tych ostatnich lat, o których wspominam w książce również. Nie biorąc pod uwagę czasu który to pochłonęło, to właśnie dziś, albo ostatnio zauważyłem jaki krok milowy w postrzeganiu perspektyw na życie zrobiłem. Biznesy, zajęcia, rzeczy o których wcześniej bym nawet nie marzył dziś są dla mnie oczywiste do zdobycia.

Gdy myślę o moich pomysłach celach, coraz częściej łapię się na tym, że szukam oczywistych rozwiązań lub miejsc gdzie mógłbym zasięgnąć rady czy wiedzy na dany temat. Kiedyś gdybym pomyślał o wykonywaniu części z tego to nawet nie wydawałoby mi się to rzeczywiste.
Z czasem chyba zrozumiałem, że to normalne. Gdy się rodzimy nie mamy pojęcia o wielu rzeczach. Część informacji nabywamy z czasem, część nie. By wiedzieć jak coś robić, trzeba dużo pytać ludzi którzy już taką wiedzę posiadają, a co ważne praktykują. Brnąć, nie patrzeć na innych. Próbować, nie bać się porażki.

Przechodząc do sedna tego o czym piszę. Całym trudem jest wykonanie tego wszystkiego. Nie jest to proste. Nie bać się porażki, wierzyć w sukces własnych inicjatyw, biznesów. Iść pomimo porażek, wierzyć gdy inni nie wierzą, a nawet się śmieją. To normalne, że wielkie plany, dla wielu wydają się nie osiągalne. Łatwiej uznać, że się nie da niż uwierzyć i szukać rozwiązań.

Czas robi swoje, daje doświadczenie. Praca nad sobą zmienia postrzeganie. Rozwój pokazuje zmianę poglądów. Nic nigdy nie jest stałe, a każdy kto się rozwija wie, że nie ma pewników. Im więcej się wie, tym świadomość niewiedzy jest większa.

Cieszę się dostrzegając postęp i idę dalej. Biegnę, rozwijam się i brnę w przód. Daje sobie szansę na nowe poglądy, na nową odwagę, nowe pomysły, a co ważne szansę na porażkę. Każdemu przypisana jest jakaś dawka porażek i sukcesów. Póki walczysz, jesteś zwycięzcą… i coś w tym jest. Nie umieramy, dokąd mamy po co żyć. Trzeba mieć plany i cele, zajęcia które się kocha, tlen i czerpać z życia maksimum.

Udanego dnia!

” Trzeba się nauczyć ponosić porażki. Nie można stworzyć nic nowego, jeżeli nie potrafi się akceptować pomyłek. „

Charles Knight

board game business challenge chess
Photo by Pixabay on Pexels.com

16 Cisza, przerażająca i potężna…

” Siedzę wieczorem, ogarnięty swoją ciszą… ” cytując Kamila B. i od razu bez oczekiwania przechodząc do tematu. Cisza, a co za tym idzie ludzki strach, potęga i niepewność. Trzeba nie lada umiejętności, spokoju, przeżyć i wniosków z nich, by czuć się w niej idealnie.

Cisza od zawsze kryła w sobie wiele, a największe lęki, choroby psychiczne i zaburzenia w niej odnajdują swoje miejsce. Atakują nas wewnątrz umysłu i to te walki wspominam najgorzej. Gorsze od ciszy jest tylko uczucie pustki. W pustce to już horror, ale gdyby nie niektóre zaburzenia i walka z nimi, przeżycia które doprowadzały do skraju, skrajnych emocji, krawędzi życia i śmierci. Gdyby nie te traumatyczne przeżycia nie byłbym w tym miejscu którym jestem. Cisza to stan świadomości, ale im więcej w niej demonów tym ciężej sobie w niej poradzić, z czasem można dojść do wniosków, że to właśnie w niej czujemy się lepiej.
Lecz co tak naprawdę jest prawdą? Może nigdy się nie dowiem…

Dziś co zdumiewające, zadziwia mnie siła i kontrola która popłynęła i zrodziła się z bezsilności niczym feniks z popiołów. Feniks jest ze mną w mojej głowie od lat, z różnych powodów i sytuacji, a pewnego dnia osadzi się na mojej skórze.

Wiem jedno. Warto posiąść ciszę, nabrać tej siły. Dać sobie czas do przemyśleń. Nauczyć się z nią żyć, bo w ciszy spotykamy swojego najgorszego i najsilniejszego wroga,
SAMEGO SIEBIE.

Kończę swój dzisiejszy post i jadę parędziesiąt kilometrów od miasta do przepięknego miejsca gdzie mam nadzieję zaznam trochę ciszy. Odzyskam swój wewnętrzny spokój.

Miłego i owocnego dnia, oraz spokoju w duszy!

” Jak czegoś nie rozumiesz, milcz, aż zrozumiesz. „

Szczepan Twardoch

IMG_4982Tatuaż na ręce (kolekcja własna) – followthewhiterabbit_by_dede

15 Przerost formy nad treścią, czy równowaga?

Plany, marzenia, dążenia. Wszystko czego chcemy musi być sprecyzowane, więc wybierasz rzeczy, oceniasz swoje aspiracje. Ale to zdrowe szukanie celu, czy też strata czasu na umysłowy „window shopping„?
Myślę, że trzeba znaleźć równowagę pomiędzy pracą, a planowaniem. Zabawą, a marzycielstwem.

Myślę, że trzeba panować nad pracą, ale też planowaniem, które strasznie pochłania czas. Wiadomo, że trzeba wiedzieć do czego się dąży. Ile się chce zarabiać, czym jeździć, gdzie mieszkać, jak żyć. Precyzja pomaga w realizacji celu, ale prawda jest taka, że kiedy życie składać się będzie tylko z planowania, bez pracy, zamieni się w marzycielstwo.

Myślę, że w celach, marzeniach i tym do czego dążymy najważniejszą częścią jest ta w której ustalamy jak do tego dojdziemy, jakimi środkami powinniśmy dysponować oraz co dokładnie zrobić by znaleźć się w miejscu do którego chcemy dojść.

Kończę ten krótki post, bez rozpisywania się, oraz większych konkluzji. Myślę, że jego celem jest bardziej być takim katalizatorem przemyśleń. Niech każdy dojdzie do swoich własnych wniosków, a ja może jeszcze wrócę do tego tematu.

Owocnego dnia!

” Wielkie cele prowadzą do wielkich rezultatów. Brak celów prowadzi do braku rezultatów lub osiągania rezultatów dla kogoś innego. „

Mark Victor Hansen

black and white blackboard business chalkboard
Photo by Pixabay on Pexels.com